wtorek, 29 października 2013

Paluchy wiedźmy, migdałowe kruche ciasteczka

"- Nigdy dość ostrożności - odparła Babcia (Weatherwax).
- a gdyby jakiś człowiek w środku nocy zaczął szarpać za klamkę?
- Nie w naszym wieku... - westchnęła smutno Niania (Ogg)."


Terry Pratchett

Paluchy wiedźmy, migdałowe kruche ciasteczka
 
All Hallows' Eve czyli dzisiejsze Halloween najbardziej pomarańczowe święto w roku. Dynie, nietoperze i wiedźmy, kosy, maski i szpiczaste kapelusze. I kulinarne szaleństwo niemające końca. Jak podać coś pysznego i lekko koszmarnego.

Przepis jest stary, znany i kochany przez wszystkich wielbicieli Galerii Potraw. Pojawia się co roku w wielu odsłonach, w tym roku postanowiłam dołączyć i ja. Ciasto szybkie i proste, z podanej porcji wyszły cztery blachy paluchów i kilka kruchych ciastek wykonanych przez Syna. Takich najeżonych migdałami ;-) Ciastka upiekliśmy w prezencie dla Zakładki ;-) Mam nadzieję, że dojadą, bo pyszne są i ciężko się powstrzymać od podjadania ;-).

Paluchy wiedźmy, migdałowe kruche ciasteczka

Potrzebujemy kostkę masła, w przeciwieństwie do klasycznego kruchego ciasta, powinno być miękkie. W misce mieszamy mąke z cukrem, proszkiem i solą. Dodajemy masło, ekstrakty i łyżkę wody. Mieszamy, powinno być miękkie i lśniące. Gotowe ;-)

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Przygotowujemy dwie blachy wyłożone papierem do pieczenia. I lepimy paluchy. Wiecie, wałeczek, nacięcia w miejscu stawów i płatek migdału jako paznokieć ;-) Paluchy trochę urosną, ale niewiele. Będą potrzebowały ok. 8 minut w piekarniku, ale trzeba ich bardzo pilnować, łatwo się przypalają.

Paluchy wiedźmy, migdałowe kruche ciasteczka

Syn zachwycony, pożarł jeszcze ciepłe ciasteczko chichocząc przy tym dziko ;-) Nie codziennie udaje się zjeść czyjś palec, z paznokciem na dodatek. W tle zdjęć mój kapelusz, piękny prawda? Będę wiedźmą!

P.S. Sto lat Synku !

Paluchy wiedźmy, migdałowe kruche ciasteczka

Składniki:
    szklanka cukru pudru
    3 szklanki mąki
    250 gram masła
    całe jajko
    łyżeczka proszku do pieczenia
    łyżeczka ekstraktu z wanilii
    łyżeczka ekstraktu z migdałów
    łyżeczka soli
    łyżka zimnej wody lub łyżka jogurtu
    płatki migdałów/migdały na pazurki

niedziela, 27 października 2013

Ciasto czekoladowe / brownie z burakami (wegańskie)

„Żyj na poziomie buraka, a życie będzie słodkie.”

Alice Sebold
Ciasto czekoladowe / brownie z burakami (wegańskie)
Tak się złożyło, że w moim otoczeniu jest weganka. Pozdrawiam ! Ewaluowała z dietą, ewaluowała i teraz już jest. I jeśli zdarzy mi się coś przygotować jako ogólny poczęstunek, staram się pamiętać, że jedna z potraw powinna być wegańska. Tym razem w towarzystwie dwóch tart wytrawnych i szarlotki na kruchym spodzie, pojawiło się to ciasto. Miało być brownie. Po wyjęciu z piekarnika okazało się, ze wyrosło pięknie i ciastem czekoladowym jest zdecydowanie, brownie już mniej. Za ładnie urosło. W środku zero zakalca, foch normalnie.
Ciasto czekoladowe / brownie z burakami (wegańskie)

Zrobić wegańskie ciasto nie jest łatwo, nie można dodać jajek, mleka ani masła. Lista, czego użyć nie można jest dużo dłuższa, od tego, co można. Można na przykład użyć buraków. No to do dzieła. Buraki myjmy, obieramy (opcjonalnie), zawijamy w folię aluminiową i pieczemy około godzinę w 180 stopniach. Muszą być zupełnie miękkie. Studzimy i robimy z nich puree, najlepiej w blenderze. Można dodać wody lub soku pomarańczowego żeby łatwiej się miksowało. Buraki można piec ze skórką, szczególnie te młode, ale czasem skórka sama prosi się o obranie. Generalnie sami zdecydujcie i nie zapomnijcie o gumowych rękawiczkach przy obieraniu ;-) Buraki wredne są.

Ciasto czekoladowe / brownie z burakami (wegańskie)

Do mleka migdałowego dodajemy octu, mieszamy. Zostawiamy na kilka minut celem koagulacji. Mleko lekko zgęstnieje i pojawią się w nim takie mało apetyczne skrzepy. Nic to, działamy dalej. Do mleka dodajemy cukier, olej, ekstrakt z wanilii i przygotowane buraki. Mieszamy do połączenia składników. W osobnej misce mieszamy mąką z sodą, solą, proszkiem i kakao. Dodajemy do masy buraczanej. Mieszamy.

Zmodyfikowałam trochę przepis ze strony minimalistbaker.com. Polecam! Pieczemy około 45 minut lub do suchego patyczka. Studzimy. Ostudzone posypujemy kakao. Robimy test i pytamy gości z czego jest ciasto. 
Ciasto czekoladowe / brownie z burakami (wegańskie)
Składniki :
        3 małe buraki lub dwa średnie
        Szklanka mleka migdałowego
        2 łyżeczki octu jabłkowego
        2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
        180 gram cukru
        125 ml oleju kokosowego
        Szklanka i ¼ szklanki mąki
        Pol szklanki kakao
        Łyżka kakao do posypania
        Łyżeczka proszku do pieczenia
        Łyżeczka sody 
        Pół łyżeczki soli

sobota, 26 października 2013

Hummus, pasta z ciecierzycy


"Sezamie otwórz się - ja chcę wyjść!"

Stanisław Jerzy Lec
 
Hummus, pasta z ciecierzycy
Dzisiaj będzie zdrowo i nieco egzotycznie. Potrzebna będzie ciecierzyca. Zwana inaczej cieciorką, a nawet grochem włoskim. Znacie ? Lubicie ? My tak ! Oczywiście najlepiej ją zakupić w stanie suchym i ugotować. Ale przyznam, że posiadam w domu żelazny zapas kilku puszek, który ratuje nas niejednokrotnie kiedy czasu na gotowanie brak. A ciecierzyca zdrowa jest i to bardzo. Witaminy, błonnik, dużo żelaza, potas. No i pyszna jest.

Hummus pierwszy raz jadłam tuż po studiach w barze wegetariańskim. Było to dość dawno temu, kiedy wcale tak popularne owe bary nie były. Zamówiłam z ciekawości. W końcu cóż to może być, co nazywa się prawie tak samo jak wierzchnia warstwa gruntu urodzajnego którą to trzeba zdjąć, a nie zjeść. I przepadło. Pyszna pasta, ciepły chlebek pita. Oliwa z oliwek. Po tym doświadczeniu stałam się zagorzałym fanem zarówno ciecierzycy jak i pasty tahini. Wiem, kolejna sprawa to pasta tahini. To  pasta z ziaren sezamu. Pyszna nie tylko do hummusu.  

Hummus, pasta z ciecierzycy
Podsumowując potrzebujemy puszkę ciecierzycy. Dwie lub trzy łyżki pasty tahini, sok z cytryny,  kilka łyżek oliwy, czosnek i sól. To jest wersja podstawowa. Osączamy ciecierzycę, dodajemy czosnek, sok i oliwę, solimy i wszystko miksujemy, blendujemy czy co tam lubicie. Ważne żeby składniki cię połączyły. Ja dodatkowo dodaję sporą łyżkę jogurtu naturalnego jeśli pasta wychodzi za gęsta, weganom proponuję dodać wody lub jeszcze oliwy.

Podajemy z chlebem, chlebkami pita, jako dip do warzyw czy też do sałatki. Do pasty można dodać kuminu, więcej czosnku lub pieprzu kajeńskiego dla ostrości. Generalnie przepis potraktujcie jako bazę. Bardzo, bardzo smaczną bazę ;-) Wielkie podziękowania dla Nadwornego Fotografa, pasta pomimo, ze pyszna, mało fotogeniczna jest, a tu proszę jak ładnie się zaprezentowała.

Hummus, pasta z ciecierzycy
Składniki:
          ciecierzyca (z puszki)
          2 lub 3 łyżki pasty tahini z ziaren sezamu
          oliwa z oliwek – kilka łyżek
          łyżka wody – opcjonalnie
          łyżka jogurtu naturalnego – opcjonalnie
          minimum jeden ząbek czosnku (można więcej)
          sok z połowy cytryny
          skórka otarta z cytryny (odrobina)
          sól i pieprz do smaku

piątek, 25 października 2013

Rosół weekendowy dla leniwych

„Podnosząc pokrywkę garnka z rosołem
widzę kury rozgrzebujące słomę na podwórzu.
Patrząc na kury widzę rosół.”

Jacek Podsiadło

Rosół weekendowy dla leniwych

Pisałam już, że mój Syn kocha rosół? Pisałam. I dzisiaj przepis na zamówienie. Czyli jak ja robię ten rosół. Prosto raczej, metodą prób i błędów. Przepis to wypadkowa wszystkich przeczytanych przepisów na rosoły i trochę tego tytułowego lenistwa. Lubię weekendy. I dlatego wszelkie zakupy i prace przygotowawcze robię w czwartek i piątek popołudniu i wieczorem. Piątek wieczór często oznacza rosół. Około godziny osiemnastej wyjmuję z szafki garnek. Około północy, kiedy sobie o nim przypomnę wyłączam zupełnie kuchenkę i idę spać. Pozostaje jeszcze ta cześć pomiędzy ;-)

Rosół weekendowy dla leniwych

Potrzebna będzie duża porcja włoszczyzny, około 5 marchwi, 2 spore pietruszki, spory kawałek selera, duży por, kawałek włoskiej kapusty. I mięso. Najlepszy rosół wychodzi z mięsa mieszanego. Ja lubię całe ćwiartki z kurczaka – udka, do tego szponder, kawałek rozbefu lub giczy wołowej. I może skrzydło z indyka, albo szyję. Nie obieramy mięsa z tej tłustej skóry, nie pozbywamy się kości. Niestety, rosół na chudym kawałku mięsa nie wyjdzie. Nie używamy też raczej wieprzowiny. Jeśli chcemy użyć kości wieprzowych np. ze schabu, zostawmy je, jako bazę do innej zupy. W rosole rządzi wołowina i drób. Przypraw używam najprostszych, ziele angielskie, liście laurowe, ziarna pieprzu, sól i lubczyk. Chętnie świeży, ale suszony też może być. Jeśli jednak uda wam się kupić świeży lubczyk, zróbcie zapas i zamroźcie.

Rosół weekendowy dla leniwych

Bierzemy pięciolitrowy garnek. Mięso myjemy, wkładamy do garnka zalewamy zimną wodą i gotujemy. Kiedy pojawi się piana i woda zacznie lekko bulgotać skręcamy maksymalnie grzanie (mam teraz kuchenkę indukcyjną chwilowo #$%^%$#) i wkładamy włoszczyznę. Dodajemy ziele angielskie, lubczyk, pieprz i liść laurowy. Zostawiamy na mały „ogniu” (znowu ta indukcja… ) rosół nie ma się zagotować tylko sobie radośnie bulgotać, malutko tak i delikatnie bulgotać. Pod koniec gotowania, tak około dziesiątej wieczorem przypominamy sobie o rosole i go solimy. Kiedy nadchodzi północ wyłączamy wszystko, zostawiamy rosół na kuchence żeby ostygł.

Rosół weekendowy dla leniwych


Rano wstajemy i zaglądamy do garnka. Wszystkie nieciekawe kawałki opadły na dno;-) Teraz czas na słynny „rozbiór rosołu”. Ja ten rosół od razu porcjuję, obieram mięso z kości i takie tam. Przygotowujemy pojemniki – ja takie plastikowe i sitko. Najpierw delikatnie przelewamy czysty klarowny rosół przez sitko do pojemników. Starczy na około 3 pojemniki (po ok. 750 ml do 1 l.). Teraz kładziemy sitko na pojemniku a do niego wrzucamy te warzywa których nie zużyjemy i lekko je odciskamy z płynu. Warzywa wyrzucamy. U nas tak kończy żywot seler i część marchewek…. Chłopaki odmawiają zjedzenia, a ja nie mogę. Pietruszkę i ze 2 marchewki zostawiamy. Ja jem pietruszkę. Pora i kapustę bardzo często zjadam od razu, albo też sobie odkładam. Mięso obieramy z kości i takie czyste kawałki dodajemy po sporym kawałku do każdej porcji. Resztę wywaru już niezbyt klarownego również porcjujemy – to może być baza do pomidorowej, albo zupy kukurydzianej. Porcje odkładam jedną na sobotę, drugą na niedzielę. Resztę mrożę. Czasami odkładam całe mięso i piekę z niego pasztet. W inne dni powstaje potrawka z kurczaka w sosie cytrynowym, podawana z ryżem. Generalnie tak jak kiedyś nie przepadałam za rosołem tak teraz cenię go bardzo za jego uniwersalność. Za smak, za wspaniałą bazę do zup i sosów. I wiem, że mój przepis jest mało ortodoksyjny. I pewnie Ci co gotują rosół, robią go inaczej. Ale wiecie co? Nam smakuje – a ciepły rosół z lanymi kluseczkami tuż po basenie, to jest to.

Składniki:
Mięso:
        2 lub trzy udka z kurczaka (zależy jak duże są)
        kawałek rozbefu, szpondra lub giczy wołowej
        skrzydło lub szyja z indyka (opcjonalnie)
Włoszczyzna:
        5 marchwi
        2 spore pietruszki
        spory kawałek selera
        duży por (liście zielone oczyścić i do zupy)
        kawałek włoskiej kapusty
Przyprawy:
        5 ziaren pieprzu
        5 liści laurowych (małe były)
        5 ziaren ziela angielskiego
        3 łyżeczki suszonego lubczyku
        Sól do smaku (jedna łyżeczka lub więcej)