wtorek, 30 lipca 2013

Kluski francuskie

„Zrobiłam kluseczki, chociaż wcale nie chciałam.”

Zofia Stanecka Marianna Oklejak
Dzisiaj powróciliśmy z wojaży. Kolejna wyprawa w nieznane nam rejony Polski, tym razem Podlasie. Nadmienię tylko, że Podlasie jest piękne, mają bardzo smaczną kuchnię regionalną i żubry, to tak w bardzo dużym skrócie. I mają jeszcze takie straszne gryzące stwory, które chciały nas zjeść… Ale wróciliśmy. Raczej cali, prawie zdrowi (ugryzienia) i głodni. Chwila remanentu w lodówce i zamrażarce wykazała, że tylko klusek nam brak.
Masło roztopić, dodać sól i mleko (ew. wodę), następnie dodać po jednym żółtku, zamieszać. Białka ubić na sztywną pianę, delikatnie wmieszać do masy z żółtkami. Mąkę delikatnie przesiać i dodać do masy jajecznej.
Kluski są bardzo lekkie. Raczej nie toną. Można im nadać całkiem ładny kształt. Ostatnio zamiast w garnku gotuję kluski na głębokiej, szerokiej patelni. Mieszczą się wszystkie na raz.


Odnośnie ilości, ja stosuję zasadę jednego jajka na porcję i na każde użyte jajko dodaję dwie łyżki mąki (łyżka mąki jak sprawdziłam ma ok. 25 gram). Kluski mają swoich wielbicieli, ale niektórym wydają się trochę za lekkie (frakcja klusek kładzionych).
Dzięki dodatkom można je doprawić i nadać im koloru. Pasują bardzo do zup – kiedyś podawano je do rosołu. Teraz panuje dowolność. Część produkcji została potraktowana stopionym masłem, cukrem i cynamonem. Część tradycyjnie podano z gulaszem.
Chciałabym tylko dodać, że kluseczki nader mało fotogeniczne są. Uważam zatem, że Nadworny Fotograf się spisał.

Składniki:

3 jaka (miałam dość duże)
1 łyżka masła
1 łyżka mleka
6 łyżek mąki (ok. 150 g)
Sól do smaku
Opcjonalne dodatki: natka pietruszki, grzyby, zioła







piątek, 26 lipca 2013

Kremowa tarta cytrynowa na kruchym spodzie

Łyskliwy, wonny cytryn i pomarańcz sad,
Które się przeplatają z sobą na przemiany,
W liściach swych jednocześnie chowa śnieżny kwiat
I owoc: cytryn złoty, pomarańcz miedziany.

Leopold Staff



Jeszcze kilka lat temu cytrusy generalnie mogłyby dla mnie nie istnieć. Cytryna, była potrzebna tylko do galartu. Pomarańcze, mandarynki? Nie i już. Ale pewnego dnia to się zmieniło. Teraz na widok dojrzałej, pięknej cytryny mam same pozytywne i smaczne skojarzenia.

Będąc w naszej ulubionej kawiarni zamówiłam kawałek tarty cytrynowej. Jakie to było rozczarowanie… Zupełnie nie tak to miało smakować. Wspomnienie smaku kawy i cytryny gdzieś jednak zostało. I rozpoczęły się poszukiwania przepisu.
I oto jestem dzisiaj, dwie spore cytryny i pięć jajek później siedzę i dumam. Przejrzałam kilka ulubionych książek, blogów i stwierdziłam, że najlepiej, jeśli jednak sama coś wymyślę. Nie mam problemu z kruchym ciastem. Przepis jest sprawdzony i działa zawsze. Za to wypełnienie, wymagało trochę zachodu. Pomógł przypadek, ze względu na wyjazd nastąpiło generalne czyszczenie lodówki, a co za tym idzie, wstrzymano dostawy i nakazano radzić sobie z posiadanym asortymentem.
Wszystkie składniki kruchego ciasta szybko zagniatamy. Kruche ciasto nie lubi długiego wyrabiania. Ciasto należy schłodzić przez minimum pół godziny. Pieczemy do lekkiego zrumienienia (przez około 15 minut) w 180 stopniach. Studzimy.
Łączymy jaja z cukrem oraz szczyptą soli. Dodajemy ser, sok i skórkę z cytryny. Miksujemy. Na chłodny spód wylewamy masę cytrynową. Pieczemy około pół godziny do całkowitego ścięcia się masy. Posypujemy cukrem pudrem. Podajemy schłodzone.
Eksperyment udał się nadzwyczajnie. Kremowe, cytrynowe nadzienie, o smaku soczystych cytryn. Schłodzone może stanowić przysmak, któremu nie sposób się oprzeć. Do tego kawa zaparzona w AeroPressie i już. Cytrynowa chwilo trwaj !

Składniki:

Kruche ciasto:
200 gram mąki pszennej
100 gram masła (schłodzone i starte na tarce)
30 gram cukru pudru
2 żółtka
2 łyżki lodowatej wody
Szczypta soli
Cytrynowe kremowe nadzienie:
5 całych jaj
150 gram cukru
250 gram sera mascarpone
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
Skórka otarta z dwóch cytryn
Sok z dwóch cytryn (min. 150 ml, zależy od cytryn)
Szczypta soli



środa, 24 lipca 2013

Aromatyczny sos mięsny

„Anglicy mają sto religii, lecz tylko jeden sos.”

Heinrich Heine
 



Wszyscy lubią sosy. No może nie wszyscy, tylko moja rodzina taka nietypowa. I mięso lubią i warzywa, nie mówiąc już o sosie pomidorowym. Tak powstał TEN sos. Po pierwsze jest pyszny. Po drugie, co nie mniej istotne można śmiało modyfikować składniki. Sos często powstaje, kiedy w lodówce odkrywam dwie zapomniane marchewki, pół cukinii czy też przywiędłą paprykę proszącą o ratunek.

Sos pasuje do makaronu, placków ziemniaczanych, kaszy, ryżu. Można jeść go solo z pieczywem. Jest to dla mnie baza i z reguły gotuję duży garnek, część w porcjach zamrażam – są bezcenne, kiedy nie ma czasu. Do sosu dodaję warzywa, dużo ziół i czosnku. Pachnie pięknie. Najlepszy jest z wołowiny, ale dzisiaj użyłam szynki wieprzowej. Piękna pogoda zachęca do spędzania całego dnia w plenerze, teraz nastał czas pilnowania syna, który nauczył się jeździć na rowerze. Zmęczeni jesteśmy okrutnie. Żelazny zapas w zamrażarce pozwala nam wrócić do domu jak najpóźniej się da.

Do sosu można użyć dowolnych warzyw, przy czym np. cukinię dodajemy na 15/20 minut przed końcem gotowania inaczej rozpadnie się zupełnie, paprykę razem z selerem i marchewką. Można użyć świeżych pomidorów, przy czym najlepsze są te późne, gruntowe, dostępne pod koniec lata, szklarniowe pomidory raczej rozczarują. Ja kroję warzywa w dość spore kawałki, ze względu na alergię nie wszystko mogę jeść. Sos powstaje w jednym dużym garnku, oznacza to mniej zmywania.

Na początku robię bazę do sosu. Podsmażam boczek, następnie dodaję marchew i seler naciowy oraz olej. Kiedy lekko zmiękną dodaję cebulę. Kiedy cebula się zeszkli dorzucam pieczarki, czosnek, sól i pieprz. Następnie liście laurowe i ziele angielskie. Chwilę smażę. Do tak przygotowanej bazy dodaję mięso mielone. Na dużym ogniu smażę mięso do lekkiego zrumienienia. Doprawiam ziołami. Wlewam 100 ml wody oraz pomidory. Pomidory krojone nie rozpadną się do końca i będzie można znaleźć w sosie miłe dla podniebienia kawałki. Odnośnie soli, ze względu na dużą ilość ziół, wystarczy jej trochę. Polecam dosolić do swojego smaku.




Jeśli chodzi o smażenie to u nas w domu używamy oleju z pestek winogron lub z wytłoczyn z oliwek. Oba mają dość wysoką temperaturę dymienia i nadają się do smażenia. Dodatkowo ten winogronowy jest właściwie bez smaku.

Całość musi się dość długo gotować, co najmniej 45 minut. Ja gotowałam godzinę. Sosu nie zagęszczam już niczym. Jeśli użyjemy chudego mięsa (najlepiej chuda wołowina u mnie szynka wieprzowa, wołowiny dziś w sklepie brakło), dużo warzyw i na przykład zrezygnujemy z boczku (zgroza, ale rozumiem, ze niekiedy trzeba), to sos staje się dość łaskawy pod względem kalorycznym. Nic tylko gotować i jeść.





Składniki :

Kilogram mięsa mielonego
5 – 10 dkg boczku wędzonego bardzo drobno pokrojonego (1mm/1mm)
3 marchewki pokrojone w talarki
3 gałązki selera naciowego pokrojone
20 dkg pieczarek
Olej z pestek winogron do smażenia
Krojone pomidory – puszka
Passata pomidorowa – 1 litr
100 ml wody (lub więcej, jeśli sos jest za gęsty)
3 średnie cebule

Zioła i przyprawy :

Łyżeczka soli – płaska
Pół łyżeczki pieprzu
5 ząbków czosnku (u mnie pokrojony w cienkie plasterki)
Łyżeczka suszonego tymianku
Łyżeczka suszonego rozmarynu
Łyżeczka suszonego lubczyku
3 łyżeczki suszonego oregano
3 ziarenka ziela angielskiego
3 małe listki laurowe

sobota, 20 lipca 2013

Gulasz wołowy z czerwonym winem

„Jest taki gulasz – taki uniwersalny gulasz „na winie”, 
co się nawinie, to do gara.
Nie powiem ci, z czego jest zrobiony. Sam zgadniesz.”

John Steinbeck
  

Gulasz uwielbiam, każdy. Z kaszą gryczaną, ogóreczkiem. Z pyzami (jestem z Wielkopolski i pyzy to pyzy). Kiedyś dobry gulasz był czymś nieosiągalnym, co ja się nakombinowałam, no zjadliwe było. Tylko, że to nie było TO. 

Aż któregoś dnia kupiłam książkę. Książka na tle innych wydawnictw prezentująca się nader skromnie, bez zdjęć. Ale te przepisy, te opowieści ! „Kuchnia Neli” autorstwa Anieli Rubinstein jest jedną z moich ulubionych.

I właśnie w tej książce znalazłam przepis na gulasz. Jedyne, z czego na początku zrezygnowałam to kminek. Mam wrażenie, że jeszcze nie dorosłam do tej przyprawy. Potem dochodziły dalsze modyfikacje. Produkt finalny jest moją wersją „Gulaszu z kminkiem”. Zachęcam do wypróbowania obu przepisów.

Moja wersja gulaszu wołowego z czerwonym winem prezentuje się jak na zdjęciach. Nie zagęszczam niczym sosu. Jedyny zagęszczacz to mąka, którą oprószymy mięso.


Na patelni z grubym dnem smażymy na maśle z olejem cebulę, stopniowo dodajemy paprykę i czosnek. Pilnujemy żeby się nie przypaliło! Dodajemy liście laurowe, lubczyk i ziele angielskie. Przekładamy do garnka z grubym dnem. 
Mięso kroimy na równe kawałki, na patelni rumienimy je porządnie. Oprószamy mąką. Przekładamy do garnka z cebulą. Na patelnię wlewamy wino, czynność ta ma swoją nazwę „deglasowanie”, pozwala na zebranie smaków, które pozostały na patelni. 
Wino i wodę wlewamy do garnka. Przykrywamy i gotujemy do miękkości mięsa. Może to zająć około 2 godzin.




Składniki :

Kilogram lub półtora wołowiny (u mnie karkówka wołowa)
Olej i masło do smażenia
Mąka do oprószenia mięsa
Pół kilograma cebuli niezbyt drobno pokrojonej
2 łyżeczki papryki słodkiej
2 łyżeczki papryki ostrej
Sól i pieprz do smaku
2 liście laurowe
Łyżeczka suszonego lubczyku
4 ząbki czosnku (w plasterkach)
Szklanka czerwonego wytrawnego wina
Szklanka wody

Clafoutis z czereśniami

„Czereśnie najpiękniejsze są w lipcu. Dojrzałe, nalane kolorem, błyszczą jak lakierowane, a pod ich napiętą skórką znajduje się jędrny miąższ, nasycony słodkim, smacznym sokiem. Pod miąższem tkwi pestka, a przy niej bytuje spasiony robak. Robak uniemożliwia zjedzenie czereśni. Mama Żaby zawsze twierdziła, że w czasach jej dzieciństwa czereśnie nie miały robaków, choć nie stosowano wtedy żadnych chemicznych oprysków. I gniewała się, gdy dzieci jej nie wierzyły, albo gdy żartowały, że pewnie jadła zbyt łakomie, by sprawdzać.”

Małgorzata Musierowicz

Dawno, dawno temu, w innym mieście, Mama mojego kolegi z klasy oczarowała mnie pysznym deserem. Po wielu latach udało mi się odtworzyć chociaż w części ten smak…  

Dzisiaj to jeden z ulubionych letnich deserów mojego Syna. W czasie kiedy nie mógł jeść przetworów mlecznych, z powodzeniem piekłam go na mleku sojowym lub ryżowym. Niektóre przepisy polecają zamiast mleka użyć śmietanki 30%. Tradycyjnie deser piecze się z czereśniami lub wiśniami, wersja historyczna była  z suszonymi śliwkami. W zależności od owoców można zmieniać ilość dodanego cukru.

Formę do zapiekania (u mnie forma do tarty, klasyczna), wysmarować masłem. Czereśnie wydrylować (pokroiłam na połówki i wyjęłam pestkę) i obtoczyć w mące kukurydzianej i ułożyć w formie do zapiekania.

W misce połączyć razem jajka, mleko, mąkę, cukier, ekstrakt waniliowy i sól, można użyć miksera ale wystarczy ubijaczka (trzepaczka kuchenną). W przypadku Czereśni proponuję zredukować o połowę ilość cukru.

Ciasto wlewamy do formy. Pieczemy przez około godzinę w temperaturze 180 stopni, aż stanie się rumiane i puszyste. Po upieczeniu ciasto opadnie. Wierzch clafoutis można oprószyć cukrem pudrem.
Chciałam zostawić kilka całych czereśni do dekoracji, ale nie udało się. Za to melduję, że mój Syn umie już wypluwać pestki ;-)





Składniki:

Owoce:
250 g owoców (w tym przypadku czereśni)
Łyżeczka mąki kukurydzianej do obtoczenia owoców

Masa:
3 jajka
szklanka mleka 3,2%
2/3 szklanki mąki
1/3  szklanki cukru (za dużo – w przypadku czereśni proponuję mniej)
łyżeczka ekstraktu z wanilii lub migdałów
szczypta soli
cukier puder do dekoracji

Ciasto z owocami lasu i migdałową kruszonką


„Na krzaku porzeczki ptak usiadł, obok mnie, na werandzie, ona,
Dla której jestem Józefem Cieślą, choć nie robię w drewnie, tylko w Przemijaniu. 
Ale tak samo wychodzi nam jedynie to, co nietrwałe.”


Jan Kurowicki
Ciasto z owocami lasu i migdałową kruszonką

Dzisiaj dzień porzeczek. Porzeczki czerwone, porzeczki białe, porzeczki czarne. Odrobina agrestu. Niebieskie borówki. Owoce trochę bardziej mokre niż jagody, ciasto wilgotniejsze niż to z jagodami.  

Obiecałam, że nie tylko będę opowiadać o pieczeniu. No jak obiecałam to upiekłam i przyniosłam ;-) Ponoć smakowało. Kruszonki jak zawsze dużo.

Ciasto z owocami lasu i migdałową kruszonką
W misce nr jeden mieszamy rozpuszczone masło, maślankę i jajka, dodajemy ekstrakt waniliowy. W misce nr dwa mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i cukier. Łączymy delikatnie obie zawartości misek. 
Mikserem nie wychodzi – nie wiem dlaczego ;-)

Ciasto z owocami lasu i migdałową kruszonką
Ciasto delikatnie przelewany do wyłożonej papierem do pieczenia formy, układamy jagody i posypujemy kruszonką i płatkami migdałów. Do gorącego stopionego masła wsypujemy mąkę wymieszaną z cukrem i mieszamy wszystko przez chwilę łyżką. Kruszonka gotowa.

Pieczemy przez około godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.  Sprawdzamy patyczkiem czy już się upiekło.

Ciasto z owocami lasu i migdałową kruszonką

Ciasto z owocami lasu i migdałową kruszonką

Ciasto z owocami lasu i migdałową kruszonką

Składniki:

Ciasto:
Szklanka maślanki (w sumie 300 ml)
150 g cukru
300 g mąki pszennej
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
75 g stopionego przestudzonego masła
Łyżeczka ekstraktu waniliowego z ziarenkami wanilii
Owoce:
250 g – owoców leśnych (u mnie porzeczki, borówki i agrest)
Kruszonka:
50 g mąki
25 g cukru
25 g stopionego gorącego masła
ekstrakt migdałowy lub waniliowy do smaku
Kruszonka maxi:
150 g mąki
75 g cukru
75 g stopionego gorącego masła
ekstrakt migdałowy
płatki migdałów do posypania


Ciasto jagodowe z kruszonką

„C – : Z kruszonką! Bosko. Zrobić ci herbaty?– Chyba ty czegoś ode mnie chcesz. Kiedy to ostatnio z własnej woli robiłaś mi herbatę?– ...”

Monika Szwaja

Ciasto jagodowe z kruszonką

Lubimy ciasta, szczególnie latem kiedy nie można się oprzeć pudełeczku malin, kobiałce truskawek, jagodom, porzeczkom… Och i ach. I kiedy już nacieszymy się samymi owocami, nadchodzi czas ubrania ich w słodkie ciasto i chrupiąca kruszonkę.

Podkuchenny i Syn uważają, ze kruszonka jest najważniejsza, stąd w poniższym przepisie podaje proporcję na standardową ilość kruszonki i na wersję maxi. Samo ciasto dzięki dodatkowi maślanki nie jest tak ciężkie jak tradycyjne ucierane. Jest również proste i szybkie. Można użyć dowolnych owoców i modyfikować smak kruszonki.

Dzisiaj tradycyjnie z jagodami. Jagody uśmiechały się do mnie i Syna już od progu warzywniaka. Jedne z pierwszych w tym sezonie, cena trochę zaporowa… Ale Syn wbił w nie wzrok i wyjęczał: „Mamo…… ja chcę jagody…”. Po chwili dodał jeszcze: „Poproszę…”. Cóż było robić, zajrzałam do portfela, westchnęłam i zakupiłam. Część Syn pożarł od razu, na resztę popatrzył, pomyślał, uśmiechnął się i powiedział: „Ciasto ?”.

Przegląd lodówki wypadł pomyślnie, nawet masła była wystarczająca ilość. Znaczy wystarczająco na kruszonkę maxi. Do tego ciasta nie używam miksera, potrzeba tylko miski, łyżkę i ubijaczkę (trzepaczkę kuchenną). 
Mikserem nie wychodzi – nie wiem dlaczego ;-)


Ciasto jagodowe z kruszonką

W misce nr jeden mieszamy rozpuszczone masło, maślankę i jajka, dodajemy ekstrakt waniliowy. W misce nr dwa mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i cukier. Łączymy delikatnie obie zawartości misek.

Ciasto delikatnie przelewany do wyłożonej papierem do pieczenia formy, układamy jagody i posypujemy kruszonką i płatkami migdałów. Pieczemy przez około godzinę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.  Sprawdzamy patyczkiem czy już się upiekło.

Odnośnie kruszonki to polecam poniższe proporcje i sposób wykonania. Do gorącego stopionego masła wsypujemy mąkę wymieszaną z cukrem i mieszamy wszystko przez chwilę łyżką. Koniec. Znaczy kruszonka gotowa. O ileż prostsze stało się życie po odkryciu tego przepisu!

Ciasto jagodowe z kruszonką


Ciasto jagodowe z kruszonką

Składniki:

Ciasto:
Szklanka maślanki (w sumie 300 ml)
150 g cukru
300 g mąki pszennej
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
75 g stopionego przestudzonego masła
Łyżeczka ekstraktu waniliowego z ziarenkami wanilii
Owoce :
250 g jagód
Kruszonka:
50 g mąki
25 g cukru
25 g stopionego gorącego masła
ekstrakt migdałowy lub waniliowy do smaku
Kruszonka maxi:
150 g mąki
75 g cukru
75 g stopionego gorącego masła
Płatki migdałów do posypania

wtorek, 16 lipca 2013

Babka ziemniaczna z sosem pieczarkowym

„Ziemniaki, czyli kartofelki – odparł Sam – to ulubiona potrawa Dziadunia i najlepszy sposób zapełnienia pustego żołądka. Tu i teraz na pewno byś ich nie znalazł, więc nie szukaj. Bądź tylko łaskaw przynieść trochę zieleniny, a nabiorę o tobie lepszej opinii. Co więcej, jeżeli się poprawisz i wytrwasz w dobrych obyczajach, obiecuję ci kiedyś ugotować ziemniaki, tak, że będziesz palce lizał.
Smażone ziemniaki i rybka to specjalność Sama Gamgee. Założę się, że nie pogardziłbyś tym daniem.”

John Ronald Reuel Tolkien



Ja wiem doskonale, że babkę ziemniaczaną robi się z ziemniaków surowych. Ale ostatnio robiąc obiad zmieniłam zdanie co do dania obiadowego i kiedy ziemniaki już się ugotowały, zostały przerobione na puree. Przegląd lodówki uzmysłowił mi istnienie około pół kg pieczarek do pilnego przerobienia, i mały kawałek boczku wołający: „Zjedz mnie!”.

Po chwili na patelni wesoło podsmażał się boczek w towarzystwie cebuli, kilku pieczarek oraz pora (wszystko należy drobno pokroić). Wszystko doprawiłam solą, pieprzem, tymiankiem i świeżą pietruszką. Dodałam wszystko do przestudzonych ziemniaków i wbiłam jajka. Wszystko delikatnie wymieszałam.

Formę do pieczenia wysmarowałam masłem i wysypałam bułką tartą. Wyłożyłam masą ziemniaczaną i piekłam około godziny w 180 stopniach. 

A następną babkę zrobię z surowych ziemniaków.




Składniki:

Kilogram ugotowanych ziemniaków przeciśniętych przez praskę
3 jajka
20 dkg wędzonego boczku
2 duże cebule lub 4 małe
6 pieczarek (niekoniecznie)
Kilka zielonych liści pora (zostały z surówki)
Sól i pieprz do smaku
2 ząbki czosnku
4 gałązki świeżego tymianku
Kilka łyżek pokrojonej natki pietruszki


W czasie kiedy babka się piekła postanowiłam zrobić sos. Na patelni podsmażyłam cebulę, kiedy się zeszkliła dodałam resztę pieczarek tym razem dość grubo pokrojone.  Kiedy wszystko się ładnie podsmażyło dodałam sól, pieprz, tymianek i łyżkę ciemnego sosu sojowego. 
Na koniec wlewamy śmietanę, chwilę podgrzewamy i gotowe.

Składniki:

Pół kilograma pieczarek (minus 6 zużyte do babki)
2 duże cebule lub 4 małe
Sól i pieprz do smaku
2 ząbki czosnku
Łyżeczka suszonego tymianku
200 ml śmietany 30%
50 ml śmietany ukwaszonej 12 lub 18%

środa, 10 lipca 2013

Dzik jest dziki, dzik jest zły

„Dzik jest dziki, dzik jest zły,

Dzik ma bardzo ostre kły.

Kto spotyka w lesie dzika,

Ten na drzewo szybko zmyka.”

Jan Brzechwa


Ten dzik nie był ani dziki (do nas przybył w formie eleganckiego kawałka schabu) ani nie miał kłów (kawałki schabu rzadko miewają).

Mięso stanowiło dar lasów i przybyło zawinięte w klimatyczny czerwono zielony ręcznik (dziękujemy !). Pamiętając że mięso z dzika ma raczej nieprzyjemny zapach i po upieczeniu byłoby niesmaczne, należało przez kilka dni trzymać je w marynacie (bejcy).

Najpopularniejsze jest bejcowanie w czerwonym winie i occie. Spotyka się także marynowanie w winie białym lub ukwaszonym mleku.
Dzik lubi poza tradycyjnymi przyprawami jak ziele angielskie, liście laurowe, sól i pieprz, jałowiec, kolendrę, tymianek, rozmaryn, majeranek i czosnek.
Nasz dzik miał przyjemność marynować się w chilijskim Merlot, całkiem dobrym, co nie trafiło do dzika zostało dla Kucharza i Podkuchennego ;-)
Składniki marynaty łączymy ze sobą, można je zagotować i ostudzić. Umyte i osuszone mięso wkładamy do naczynia. Naczynie powinno być ceramiczne. Mięso zalewamy zimną marynatą i zostawiamy na 3 do 7 dni. Dzięki marynowaniu dzik mięknie i kruszeje, znika również nieprzyjemny zapach. Najważniejsze, Dzika trzeba codziennie minimum dwa razy obrócić.

Marynowanie....



Po wyjęciu z marynaty należy mięso osuszyć. Osuszonego dzika nacieramy zmielonym pieprzem,  zmiażdżonym jałowcem, solą i czosnkiem (użyłam moździerza, natarłam powstałą pastą). Mięso oprószamy mąką i obsmażamy na rumiano na klarowanym maśle. Na patelni topimy boczek. Marchew kroimy w grube talarki. Do boczku dodajemy marchew i żurawinę, zalewamy szklanką wody.

Mięso przekładamy do naczynia do pieczenia, wlewamy wodę z boczkiem (gorącą), dodajemy wino. Pieczemy w najwyższej temperaturze piekarnika pod przykryciem przez około 2 godziny. Często polewamy sosem z pieczenia, pod koniec wlewamy wódkę (wódka może być smakowa).

Powstały sos można zagęścić mąką, można dodać śmietany. Najlepiej smakuje z kaszą lub kluskami francuskimi.

Po upieczeniu...


Składniki :

Dzik :
Schab z dzika ok. 1,5 kg
Bejca (marynata)
      Szklanka wytrawnego, czerwonego wina (szklanka 250 ml)
Szklanka wody
Pół szklanki octu winnego
Łyżeczka soli
Łyżeczka cukru
5 ząbków czosnku
5 ziaren jałowca (zmiażdżonych)
5 goździków
5 liści laurowych
5 ziaren ziela angielskiego
Łyżeczka ziarenek kolendry
Łyżeczka majeranku
Łyżeczka czarnego pieprzu (zmielonego)
Do pieczenia:
Pół łyżeczki czarnego pieprzu (zmielonego)
3 ziarna jałowca (zmiażdżonych)
3 ząbki czosnku
Łyżeczka soli
Mąka do oprószenia (około 1 łyżki)
Kieliszek wódki
Pół szklanki wody
Pół szklanki czerwonego wina
4 marchewki (małe)
4 łyżki suszonej żurawiny (żurawina wielkoowocowa suszona bez cukru)
10 dkg boczku wędzonego
Łyżka masła (klarowanego)