piątek, 25 lipca 2014

Pieczone ziemniaki z czosnkiem, tymiankiem i ziołowym pieprzem

"Umiała też ugotować ziemniaki. Uczyniła więc teraz to, co należy, mianowicie obrała je i wrzuciła do wody, dosypując czegoś, co zdało jej się solą, a było kwaskiem cytrynowym."

Małgorzata Musierowicz


Pieczone ziemniaki z czosnkiem i ziołowym pieprzem


Nie lubię obierać ziemniaków. Bardzo nie lubię. Możecie zapytać moją rodzinę. Jemy kaszę, ryż, pieczywo, ziemniaki także ale bardzo rzadko. Co więcej tylko marny ułamek tych ziemniaków to ziemniaki z wody. Preferuję pieczenie ;-)

Zawsze starannie wybieram ziemianki, po pierwsze do pieczenia wybieram odmiany typu A lub B. Tak typ jest ważny. Żeby potem nie było narzekania, że nam kluski nie wyszły, albo rozpadły się podczas pieczenia. To co ? Mały wykład ?

Pieczone ziemniaki z czosnkiem i ziołowym pieprzem

Są trzy zasadnicze typy ziemniaków, A, B i C, w zależności od zawartości skrobi. Jest jeszcze typ D, ale raczej niejadalny, stąd pominiecie w ogólnej klasyfikacji. Najmniej skrobi ma typ A.

Ziemniaki typu A są twarde, zwarte, nie rozpadają się. Ten typ jest idealny do pieczenia ze skórką czy tez sałatek. Ziemniaki „sałatkowe” w sklepach to często zamianki typu A. Bardzo je lubię. Czy wspomniałam już, ze im mniej skrobi tym niej kalorii?  Podstawowe odmiany : Korona, Accent, Cykada, Frezja, Vineta, Lord, Denar.

Typ B, ziemniaki uniwersalne, ogólnego zastosowania, ogólnoużytkowe. To są ziemniaki idealne do gotowania, na frytki, do duszenia, na placki ziemniaczane. Są średnio twarde, dość zwięzłe, jeśli się rozsypują to pod sam koniec gotowania. Popularne u nas odmiany Irga i Irys są właśnie typu B. Inne gatunki to Sante, Drop czy też Gloria. 

Na koniec typ C. Czy czasem gotując ziemniaki rozpadły się wam i wyglądały mało estetycznie? To był zapewne typ C. Ma on najwięcej skrobi, miąższ sypki, bardzo łatwo rozpadający się. Ten typ poleca się do wszelkich klusek, purée, do kopytek, cz też bab ziemniaczanych. Uffff...

Pieczone ziemniaki z czosnkiem i ziołowym pieprzem

Po małym wykładzie idziemy kupić ziemniaki. Po pierwsze, nie kupujemy zielonych i kiełkujących. Zielone mają niezdrową (a nawet trującą) solaninę, która to zostaje w ziemniakach mimo gotowania. W kiełkach ziemniaków natomiast kumulują się wszelkie toksyny. 

Po drugie unikamy ziemniaków miękkich, uszkodzonych i pomarszczonych. Ja dodatkowo unikam ziemniaków zbyt brudnych. Szczególnie, że skórka ziemniaków nie powinna być zbyt ciemna. I jak to dostrzec spod warstwy ziemi? Nie, nie rozumiem dlaczego nie można ich umyć. I nie rozumiem dlaczego sprzedawcy często nie maja pojęcia jaka odmianę sprzedają.  

To się pożaliłam ziemniakowo… Ale załóżmy, że misja zakończyła się sukcesem. Zakupiliśmy ziemniaki typu A, piękne, jasne, zdrowe i czyste. 

Przepis właściwy :

Ziemniaki myjemy, osuszamy, kroimy na ćwiartki lub ósemki. W dużej misce mieszamy oliwę z oliwek, stopione masło (niekoniecznie), sól i przyprawy. Do mieszaniny dodajemy ziemniaki i wszystko pięknie mieszamy. Na blaszce do pieczenia, takiej z piekarnika kładziemy arkusz papieru do pieczenia. Na papierze rozkładamy równomierna ziemniaki. Polewamy resztą oliwy z przyprawami i wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Po ok. 20 minutach możemy zacząć sprawdzać „czy to już”. Najlepiej dziabiąc widelcem. Pieczemy z termoobiegiem, skórka powinna być przypieczona i chrupiąca, a środek miękki. 

Pieczone ziemniaki z czosnkiem i ziołowym pieprzem

Do tego podajemy dip czosnkowy. 250 gram jogurtu naturalnego (gęstego, może być grecki), dwie łyżki oliwy z oliwek, ząbek (lub dwa dla odważnych) czosnku, sól i pietruszka (łyżeczka suszonej lub posiekanej świeżej). Mieszamy, gotowe ;-)

Składniki:

Kilogram ziemniaków sałatkowych
pięć łyżek oliwy
łyżka stopionego masła (niekoniecznie)
pół płaskiej łyżeczki soli
dwa zmiażdżone lub posiekane ząbki czosnku
kilka gałązek świeżego tymianku
pół łyżeczki ziołowego pieprzu





środa, 23 lipca 2014

Dorsz w cieście piwnym - prawie jak nad morzem

"Po jakiego diabła komukolwiek miałby być potrzebny film, na którym moja matka kuca dookoła samochodu, a Lucyna pastwi się nad smażonym dorszem, doprawdy nie byłabym w stanie odgadnąć!" 

Joanna Chmielewska (Boczne dogi) 

Dorsz w ciescie piwnym

Lato, lipiec, tłumy nad morzem. Woda w Bałtyku jak zawsze zaskakująca. Kąpiele raczej rzadkie i krótkie. Piasek za to złoty i miękki. Wszechobecne parawany, biegające dzieci no i ryby.

Tak dokładnie to smażone ryby, a jeszcze dokładniej smażony dorsz. Kojarzycie nadmorskie promenady, zapach gofrów i smażonych ryb ? To jedna z atrakcji. Ryba w cieście, złotym i chrupiącym, do tego frytki i zimne piwo. Ach te wspomnienia! W  tym roku póki co nad polskie morze nie zawitaliśmy, a chęć na rybę ogromna, cóż było robić... Do dzieła!


Dorsz w ciescie piwnym

Punkt pierwszy, zakupić filety z dorsza. Dorsz raz. Udało się. Dorsz wędruje do lodówki. Punkt drugi zakupić piwo. Piwo włożyć do lodówki. Punkt trzeci, wyjąć piwo z lodówki i schować przed mężem. Punkt czwarty, wysłać męża do sklepu po kolejne piwo...

Kiedy już wszystkie składniki znajdą się w jednym miejscu. Zabieramy się do gotowania. Rybę oczyszczamy, kroimy w zgrabne kawałki, lekko przyprawiamy solą, pierzem i papryką. Ziemniaki kroimy, doprawiamy i wstawiamy do piekarnika. Przygotowujemy sałatkę. Na końcu ciasto piwne.


Dorsz w ciescie piwnym

Do sporej miski, takiej, żeby swobodnie zmieścić największy z kawałków ryby wlewamy piwo, dodajemy jajko i mąkę z proszkiem do pieczenia. Solimy. Dodajemy odrobinę sproszkowanej ostrej papryki i pieprzu cayenne. Dokładnie mieszamy. Konsystencja ciasta powinna przypominać bardzo gęstą śmietanę. Ciasto odstawiamy na 10 minut.

Kiedy młode ziemniaki ładnie się nam upieką, rozstawiamy talerze, sztućce, szklanki... Stawiamy miskę z sałatą, wlewamy sos i zabieramy się za smażenie ryby. Rozgrzewamy patelnię, wlewamy olej, dość sporo. Każdy kawałek ryby zanurzamy w cieście i kładziemy na tłuszcz, skórą do dołu. Smażymy kilka minut, w zależności od grubości ryby. Ciasto powinno zrobić się złociste. Przekładamy rybę na drugą stronę i dosmażamy przez chwilę. Kiedy i z tej strony ciasto się zezłoci ryba jest gotowa.

Dorsz w ciescie piwnym

Teraz ziemniaki, ryba, warzywa i szklanice z piwem na stół. Siadamy i delektujemy się posiłkiem. Najciekawsze jest to, że mój małżonek ryb zasadniczo nie lubi.  Dorsza w cieście piwnym zjada zaś kilka kawałków... Ot paradoks.

Składniki :

RYBA
po ok. 250 gram dorsza na osobę
u mnie 750 gram 
CIASTO
ok. 150  ml piwa
jedno jajko
niecała szklanka mąki
płaska łyżeczka proszku o pieczenia 
pół łyżeczki papryki ostrej
szczypta pieprzu cayenne* 
ćwierć łyżeczki soli**

*zależy jak ostre jedzenie lubicie
**i znów, sólcie do smaku - mi ostatnio marudzą, że nie dosalam ;-)


poniedziałek, 21 lipca 2014

Maślane rożki z kardamonem i migdałami


"Pojechałem do sklepu rowerem,
żeby kupić masło i ser,
postawiłem go tuż przy hydrancie
przypiąłem łańcuchem,
po niedługiej chwili wracam,
świat nagle zmienił się,
łańcuch został przecięty,
roweru nie ma już.(...)"

Wojciech Kamiński

Maślane rożki z kardamonem i migdałami

Taka sprawa. Ciastka. Szybkie i proste. Mało składników. Czyli rożki maślane. Dodatki według uznania, u nas kardamon, migdały i biała czekolada. Pyszne...

A wszystko zaczyna się w pewien grudniowy poranek, kiedy buszując po księgarni wypatrzyłam książkę. A w niej przepis i zdjęcia. Książkę zakupiłam (Domowe Gotowanie, techniki i narzędzia, wydawnictwo Buchmann),ale przepis sobie czekał i czekał. W końcu nadszedł ten dzień i rożki zostały upieczone. A potem znowu i znowu i znowu...

Maślane rożki z kardamonem i migdałami

W maju zawitali do nas goście. Troszkę ich wykorzystałam i musieli zjadać efekty moich eksperymentów kulinarnych ;-) Ponoć smakowało, bo nawet chwalili. O przepis na ciastka prosili już kilka razy. Ale jak mogliście zauważyć zdarzyła się malutka przerwa na blogu ;-)

Tyle tytułem wstępu. A teraz przepis. Samo ciasto nie zawiera jajek, za to sporo grubo siekanego masła i śmietanę. Nie zagniatamy go też zbyt mocno i długo. W efekcie otrzymamy lekko listkujące, kruche rożki o niesamowitym aromacie! W oryginale są bledsze i grubsze. Ale domowa komisja orzekła, że wolą cieńsze i bardziej wypieczone. Cóż robić, zastosować się do zaleceń komisji li i jedynie.

Maślane rożki z kardamonem i migdałami

Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, proszek, sól, przyprawy i dodatki. Mieszamy. Do mieszaniny dodajemy starte na tarce lub drobno posiekane masło. Mieszamy, wlewamy śmietanę delikatnie mieszamy, żeby składniki nasiąkły. Ciasto przekładamy na oprószony mąką blat, formujemy koło o grubości około 2 cm i kroimy w trójkąty. Każdy trójkąt smarujemy śmietaną i posypujemy mieszaniną cukru z przyprawami. 

Pieczemy około 15 minut w 220 stopniach. Studzimy na kratce. Zamiast zaproponowanych tu dodatków, możecie użyć rodzynek, suszonego imbiru, orzechów, kakao... Dowolnie, jak wam smak i zawartość szafek kuchennych podpowiedzą. Dodatkowo ciastka są idealne jeśli nie możecie jeść jajek. Bardzo polecam. Majowych gości serdecznie pozdrawiam !  


Maślane rożki z kardamonem i migdałami

Składniki:
              300 gram mąki
      100 gram cukru
      100 gram masła (posiekanego w małe kawałki)
      2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
      płaska łyżeczka soli
      skórka otarta z dwóch cytryn
      2 płaskie łyżeczki mielonego kardamonu
      100 gram posiekanych migdałów
      30 gram posiekanej białej czekolady
      400 ml śmietany kremówki

Do posypania:

      łyżka śmietany,
      łyżeczka cynamonu
      łyżeczka kardamonu
      łyżeczka cukru

piątek, 18 lipca 2014

Domowe bułki do hamburgerów z sezamem

"Chciałbym spotkać prostą dziewczynę, która będzie szczęśliwa, robiąc normalne, codzienne rzeczy. Chciałbym, żeby lubiła filmy, hamburgery, coca-colę i muzykę. Nie ożenię się, dopóki nie znajdę takiej dziewczyny, nawet gdyby miało to nastąpić, gdy będę miał 30, 40, a nawet 50 lat."

Elvis Presley

Domowe bułki do hamburgerów z sezamem


Hamburgerowa moda opanowała świat. Zaatakowała również nas, co za tym idzie zaopatrzyliśmy się w wołowinę, bułki i dodatki wszelakie. Dzisiaj będzie o bułkach.

Powinny być miękkie i puszyste, ale z charakterem, nie puste w środku wydmuszki. Powinny mieć chrupiącą skórkę i ziarenka sezamu. Powinny się pięknie grilować i być lekko słodkie. Dużo jak na jedne małe bułki...

I znów doskonałym pretekstem do ich upieczenia była wizyta przyjaciół. Drożdżowe bułki są świetne, łatwe do przygotowania i sporo ich wychodzi. Wbrew wszystkiemu, ich zrobienie naprawdę nie jest skomplikowane.


Domowe bułki do hamburgerów z sezamem

Do dużej miski wkładamy drożdże, cukier, stopione przestudzone masło i wlewamy ciepłe (ale nie gorące!) mleko, ok. szklanki. Miskę odstawiamy i idziemy sobie na 15 minut coś porobić. Nasze drożdże powinny pięknie "ruszyć". Do lekko bomblującego zaczynu dodajemy jajko, sól i mąkę. Mieszamy. Ciasto powinno być bardzo miękkie i lekko klejące, jeśli takie nie jest to albo dodajemy odrobinę maki, albo dolewamy mleka lub wody. Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce i idziemy na godzinę (półtorej)coś porobić. 

Domowe bułki do hamburgerów z sezamemIdziemy na ten przykład po mięso i zaczynamy je doprawiać i formować hamburgery, kroimy warzywa, przygotowujemy sosy... I tak nam ten czas mija. Po godzinie (lub półtorej) ciasto powinno podwoić swoją objętość. Dzielimy je na ok. 8 porcji większych lub 12 mniejszych. Z ciasta formujemy okrągłe bułki i kładziemy je na blasze. Bułki urosną jeszcze w piekarniku, należy więc zostawić odstęp między nimi. Każdą bułkę smarujemy żółtkiem i posypujemy sezamem. Do żółtka można dodać trochę mleka, będzie łatwiej smarować. A białko które nam pozostanie zamrażamy, będzie w sam raz do bezy Pavlovej.

Pieczemy w 180-200 stopniach przez około 15-25 minut. Do lekkiego zrumienienia. Można włączyć termoobieg. Obawiam się tylko, że przepadniecie z kretesem i nigdy już nie będziecie chcieli jeść innych bułek ;-) Bardzo polecam! Przepis na hamburgery wkrótce, na zdjęciu bułka z "kotletem" (pork chops).


Domowe bułki do hamburgerów z sezamem


Składniki:
     400 gram mąki
     250-300 ml ciepłego mleka
     1 jajko
     10 gram świeżych drożdży  
     25 gram cukru (bardzo duża łyżka)
     25 gram stopionego masła
     duża szczypta soli
     ziarna sezamu do posypania
     żółtko do posmarowania bułek


środa, 16 lipca 2014

Chleb ziołowy z oliwkami, suszonymi pomidorami i żółtym serem

"– Pić mi się chce. Napiłbym się czegoś przed jedzeniem. 
Mam trochę ziół, przyrządzę sobie naparu.
Babko, znajdzie się tu w chacie ukrop? 
Ukrop, pytam, znajdzie się?
Siedząca przy przypiecku staruszka, matka bartnika, 

podniosła głowę znad cerowanej skarpety.
– Znajdzie, gołąbeczku, znajdzie – zamamlała. 
– Ino, że wystudzony."

Andrzej Sapkowski


Chleb ziołowy z oliwkami, suszonymi pomidorami i żółtym serem


Pamiętacie o Ryszardzie ? Moim zakwasie ? Na pewno ucieszy Was wiadomość, że żyje i czuje się dobrze. Kolejne pokolenia rosną zdrowo i służą dzielnie do wypieku chleba.  Trochę eksperymentuję z mąkami i dodatkami.


Z racji panującej pogody bardzo często sobie piknikujemy. W menu znaleźć można muffinki, tarty, galette,  serowe ciasteczka czy też pankejki. No i chleb. Wynik kolejnego udanego eksperymentu. Okazuje się, że ciasto na chleb można doprawić ziołami i dorzucić do niego kilka smakowitych dodatków. I proszę, jaki miły rezultat.

Chleb ziołowy z oliwkami, suszonymi pomidorami i żółtym serem

Chleb ładnie wyrasta, jest trochę bardziej wilgotny niż wersja podstawowa i smakuje obłędnie. Zaczynamy oczywiście od ciasta na chleb. Po pierwszym wyrastaniu, ciasto właściwe dzielimy na dwie części. Jedną część pozostawiamy do wyrośnięcia bez dodatków, do drugiej części dodajemy zioła, ser i oliwki. Należy pamiętać, że wszystkie dodatki muszą być dobrze osuszone, pomidory należy wyjąć z zalewy i osączyć na papierowym ręczniku. Dzięki temu nie powstaną nam w chlebie wielkie dziury.

Chleb ziołowy z oliwkami, suszonymi pomidorami i żółtym serem

Kiedy ciasto wyrośnie przekładamy je do foremek i ponownie pozostawiamy do wyrośnięcia. Przed samym pieczeniem posypujemy chleby mąką. Pieczemy. Zapach jest jeszcze ładniejszy niż zwykle.
Do chleba można dodać orzechy, migdały czy też  rodzynki,  różne sery, zioła suszone i świeże, kawałki niezbyt mokrych owoców. Zachęcam do eksperymentowania ! Warto.
 

Składniki:

     Pół porcji ciasta podstawowego
     Duża garść czarnych oliwek
     Kilka suszonych pomidorów
     5 dkg sera żółtego
     łyżeczka suszonego oregano
     szczypta suszonego tymianku
     szczypta suszonego rozmarynu


Ciasto podstawowe dla przypomnienia:


Zaczyn: (12-16 godzin)
            360 g mąki żytniej chlebowej typ 720

            340 g wody
            2 łyżki zakwasu żytniego

            3 g drożdży suszonych (w przypadku młodego zakwasu)
 

Ciasto właściwe: (30-60 minut)
            230 g mąki żytniej typ 720
            300 g mąki pszennej typ 450 lub podobny
            440 g wody
            1 płaska łyżka soli morskiej

            2 lub 3 g drożdży suszonych

Foremki : (30- 60 minut)
           U mnie dwie keksówki 11*20 cm, spryskane olejem i
           wysypane otrębami żytnimi. 

Pieczenie : (15 minut 250 stopni i 35 minut 220 stopni)

niedziela, 13 lipca 2014

Tarta z Crème Chantilly i owocami

"...Słychać było wiatr, który pachniał i można go było jeść jak lody, jak ubity na krem śmietankowy niewidzialny śnieg, można go było niemal jeść łyżeczką, miałem wrażenie, że gdybym wziął bułkę albo kawałek chleba, to mógłbym to powietrze gryźć, prawie jak wosk."

Bohumil Hrabal

Tarta z Crème Chantilly i owocami

Crème Chantilly, brzmi pięknie, prawda ? Jest to bardzo sławny krem do deserów. Wymyślił go jeden z najsłynniejszych francuskich szefów kuchni François Vatel. Sam krem to śmietana kremówka, wanilia i cukier puder. Proste i pyszne.

Dzisiaj proponuję połączenie kruchego ciasta, waniliowego kremu i owoców. Owoce pysznią się na wszystkich straganach. Truskawki, czereśnie, borówki, maliny... Do wyboru, do koloru.

Ponieważ dzień moich imienin zbliżał się wielkimi krokami, zaczęłam planować menu dla moich pracowych żarłoków. Łaskawie pozwolili mi jedno ciasto wybrać samodzielnie. Pozostałe dwa, czyli tartę cytrynową i sernik czekoladowy mi niejako narzucono ;-)

Tarta z Crème Chantilly i owocami

Na dużą tartę o średnicy 31 cm, potrzebujemy minimum 500 ml śmietany kremówki. Jeśli tarta będzie podana natychmiast, nie ma problemu. Tym jednak razem, było bardzo gorąco, a tarta musiała dojechać do pracy i tam chwilę postać. Stąd mój krem zyskał dodatek mascarpone, dla lepszej trwałości. 

Zaczynamy od kruchego spodu. Szybko zagniatamy ciasto, masło dla ułatwienia ścieram na tarce o grubych oczkach. Ciastem wylepiamy formę, nakłuwamy widelcem spód i schładzamy. Wiem, mało tradycyjna kolejność, ale się udaje ;-) Pieczemy około 20 minut w 180 stopniach, do zrumienienia. Spód studzimy. Jeśli potrzebujecie kilka ciast na jakąś uroczystość, proponuję dzień wcześniej wypiec kilka spodów (2 lub trzy). Wyrabiamy wtedy kilka porcji ciasta i po kolei wypiekamy, stawiamy je w miejscu niedostępnym dla dzieci, kotów i innych żarłoków*. Do następnego dnia ostygną, a my połowę pracy mamy z głowy. 

Tarta z Crème Chantilly i owocami

Crème Chantilly - wersja klasyczna. Schłodzoną, bardzo świeżą śmietankę umieszczamy w szczelnie zamykanym pojemniku. Do śmietanki dodajemy ziarenka z jednej leski wanilii. Zamykamy i schładzamy przez kilka godzin, śmietana zyska wspaniały waniliowy aromat. Przed ubiciem powinniśmy przecedzić śmietankę, ale ja nigdy tego nie robię. Ziarenka zostają z nami ;-) 

Śmietankę ubijamy, uważając, żeby nie otrzymać masła. W tym przypadku użyłam 250 ml śmietany i 250 gram mascarpone. Mało ortodoksyjnie, ale sama śmietanka choć pyszna nie jest zbyt trwała. Pod koniec ubijania dodajemy po odrobienie cukier puder. Gotowe.
Mamy już spód i krem. Teraz czas na dekorację. Ostudzony kruchy spód smarujemy kwaskowym dżemem. Najlepiej takim domowym z porzeczek produkcji babci Michała. Wiem, ze nie każdy ma dostęp do takich cudów, ale spokojnie ze zwykłym truskawkowym też się udało. Dodam tylko, ze jeśli nie dysponujemy laską wanilii możemy do kremu dodać ekstrakt lub pastę z wanilii.

Na dżem wykładamy Crème Chantilly, na krem kładziemy owoce. Pierwszą warstwę w miarę równo jako bazę, a potem szalejemy. Dzieło zwięczamy kilkoma malowniczo ułożonymi czereśniami i listkami mięty oraz posypujemy cukrem pudrem. 

Tarta z Crème Chantilly i owocami

Składniki :

Kruche ciasto :
200 gram mąki pszennej
100 gram zimnego masła
50 gram cukru pudru
1 jajko
łyżka zimnej wody
szczypta soli

Crème Chantilly:
500 ml śmietany kremówki
1 laska wanilii lub łyżeczka pasty lub ekstraktu z wanilii
100 g cukru pudru (lub do smaku, można mniej)

Inne:
4 łyżki najlepszego dżemu porzeczkowego Babci Michała
dowolne drobne owoce
cukier puder do posypania
kilka listków mięty

* w tak zwanym "międzyczasie" dorabiamy jeszcze jedną porcję kruchego ciasta i pod groźbą znalezienia i pożarcia spodów pieczemy je dla domowników w formie kruchych ciasteczek...

sobota, 12 lipca 2014

Pork chops - czyli kotlety schabowe z patelni grillowej

"Własny kotlet w oczy nie kole."

Władysław Grzeszczyk


Pork chops - czyli kotlety schabowe z patelni grillowej



Mam ja ci kuchenkę/płytę, indukcyjną ! Jak ja bym ją chętne za okno... No powiedzmy, że za nią nie przepadam ;-) Ostatnio jest trochę lepiej, ponieważ dostałam patelnię. Grillową taką, na indukcję. I ona działa! Prawda, jakie człowiek ma w życiu małe radości. Perfumy też dostałam, żeby nie było, że tylko patelniami mnie obdarowują ;-)


Pork chops - czyli kotlety schabowe z patelni grillowej

Z racji upałów, ulubione posiłki naszej rodziny to kawałek mięsa lub ryby, sałatka i pieczywo. Hummus do pieczywa. Oliwki do przegryzania. Proste i pyszne! A schab z patelni grillowej gości u nas nadzwyczaj często. A nieco obca nazwa funkcjonuje dla rozróżnienia. Bo schabowe oznaczają kotlety w panierce, a te są bez. I fantastyczne są ;-) Nasz Syn ulubiony uważa je za doskonałą potrawę. Tylko oliwek musimy pilnować, bo znikają  w tajemniczych okolicznościach kiedy siedzi obok.

Pork chops - czyli kotlety schabowe z patelni grillowej

Ale wróćmy do kotletów. Potrzebujemy kilka plastrów schabu. Nie za cienkich, nie za grubych, proponuję ok. 2 cm. Wszystkie kawałki schabu powinny być podobnej grubości. Przed smażeniem, wyjmijmy je z lodówki, powinny być w temperaturze pokojowej. Kotlety smarujemy oliwą, oprószamy solą i pieprzem. Patelnię grillową mocno rozgrzewamy i kładziemy na niej kotlety. 

Kotlety smażymy przez około 7-10 minut. Zależy od ich grubości i wielkości. Przewracamy je co jakiś czas, powinny pięknie zarumienić się z obu stron.

Pod koniec smażenia, na każdym kotlecie kładziemy kawałek masła czosnkowego. Po usmażeniu kotlety odstawiamy na 2 minuty żeby odpoczęły. Do tego sałata z winegretem, bagietka lub pieczone ziemniaki... 

Mała rada na koniec. Mięso najlepiej kupić w kawałku i rzeczywiście pokroić w grubsze kawałki, wspomniane 2 cm. Mięso zapakowane w paczki, zawierające po kilka kawałków schabu, jest z reguły za cienko pokrojone, za mokre i bardzo trudno je zrumienić tak aby w środku pozostało miękkie i soczyste. Sam schab wybieramy również nie za duży w przekroju, mile widziane kawałki polędwiczek z boku.

Albo taka bułka do hamburgerów... Domowa, najlepsza z kotletem ;)

Pork chops - czyli kotlety schabowe z patelni grillowej

Smacznego!



Składniki :
     Kotlety ze schabu bez kości
     odrobina oliwy
     sól i pieprz
     masło czosnkowe